Ten rozdział dedykuje mojej Poli! Kc 💞
*Rok później*
- Uśmiechnij się!
- Odchyl głowę!
- Więcej klasy!
Fotograf skupia się na mnie, i na uchwyceniu mojej idealnej postawy. Odkąd skończyłam szkołe, zajmuje się pracą na poważnie. Staram się być najlepsza. Chociaż przez to nie mam wielu przyjaciół. Nie mam nikogo, ale idzie się przyzwyczaić do samotności. Ludzie mogą kojarzyć mnie z reklam. Moja twarz i ciało sprzedaje się wszędzie. W branży staram się być tą lepszą, ponieważ chcę im pokazać ,że stać mnie na wiele i najwięcej się nauczyłam.
- Sesja skończona. Wyszło znakomicie. Dziękuję pani za współpracę. - uścisnął delikatnie moją dłoń
- Ja również dziękuję - uśmiechnęłam się.
Na początku nie lubiłam tej pracy. Nie nawidziłam blasku fleszy, i tego że bez przerwy mi rozkazywali. Mama namówiła mnie na to. Postanowiłam spróbować. Spodobało mi się, że skupiali uwagę na mnie, i doceniali moją prace. Podeszłam do mojego stanowiska. Przejrzałam się w lustrze, po chwili opuściłam wzrok na pokłady, szminki, oraz tusze leżące na biurku. Poczułam dotyk ciepłej ręki na plecach.
- Dobra robota - odezwał się męski głos za moimi plecami. To był szef. On bardzo często mnie chwali.
- Dziękuję - obejrzałam się w jego stronę, uśmiechnęłam ,ponownie wróciłam wzrokiem na biurko. Chwyciłam wodę, i odkręciłam ją. Nie zauważyłam etykiety, na której pisało "Woda Gazowana". Woda wyprysła i oblała mój cały strój.
- No nie! - krzyknęłam i zerknęłam na mój strój
- Spokojnie, pomogę Ci - szef pobiegł szybko po ręcznik, i delikatnie przetarł plamy z wody.
- Nie trzeba to wyschnie ,i tak muszę już iść się przebrać.- odsunęłam się, odłożyłam wodę na biurko i odeszłam w stronę garderoby. Weszłam do pomieszczenia i zamknęłam drzwi. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał wejść. Szef podrywa wszystkie modelki ,które pracują dla niego. Nie jest on tak stary nawet przystojny, ale w życiu nie umówiłabym się z nim. To było by nie w porządku, poza tym nie chcę się z nikim spotykać. Boję się rozczarowania. Szukałam wzrokiem mojej sukienki, i butów. Kiedy znalazłam szybko ubrałam się i wzięłam z wieszaka moją torebke. Wyszłam szybkim tępem z garderoby, nie miałam ochoty na rozmowę z nikim. Sprawdziłam telefon, i założyłam kosmyk włosów za ucho. Sms? Odkąd skończyłam szkołe, bardzo rzadko dostaję smsy. Nie mam kontaktu z moimi dawnymi znajomymi. Czasami utnę sobie krótką pogawędkę z koleżankami z pracy. Niestety nie mam najlepszej przyjaciółki, z którą mogłabym porozmawiać o wszystkim, i zdradzić jej sekrety. Na pewno fajnie jest mieć taką przyjaciółkę. Otworzyłam wiadomość. To mama? Zdziwiłam się jeszcze bardziej.
" Wróć do domu, od razu po pracy muszę Ci kogoś przedstawić "
Pewnie to jej kolejny chłopak. Tak bardzo mnie to denerwuje. Jak można tak bawić się miłością? Tego nigdy nie zrozumiem. Moja miłość już była u mnie, lecz ją straciłam. Tak widocznie miało być. Bąknęłam coś pod nosem i schowałam telefon. Podniosłam wzrok i centralnie przede mną wisiał plakat.
- Dlaczego wszyscy uważają Cię za idealną? Oni są ślepi. Nawet nie widzą ,że ten Twój uśmiech jest sztuczny. - przyglądałam się sobie na plakacie.
- Nie mogę na Ciebie patrzeć. - odeszłam od plakatu, i wyszłam z budynku.
Poczułam świeży powiew wiatru. Uśmiechnęłam się i poszłam w stronę domu. Wiatr lekko powiewał moje włosy, idąc rozglądałam się po okolicy. Drzewa kołysały się, liście powoli spadały z drzew. Był początek września. Dzieci z plecakami na ramionach radośnie biegały po parku, krzycząc wesoło. Nagle stanęła przede mną szeroko uśmiechnięta dziewczyna. Ja gwałtownie stanęłam i zachwiałam się.
- To Ty! - cieszyła się - Czy mogłabym twój autograf ?! - wyciągnęła notes i długopis oraz podała mi
Nie jestem jakąś sławną piosenkarką, czy aktorką. Nie wiedziałam, że mogę być idolką nastolatek.
- Oczywiście - również się uśmiechnęłam, i napisałam na stronie swój inicjał.
- Dla? - zapytałam i spojrzałam na nią.
Miała piękne ,błękitne oczy w których widziałam radość.
- Dla Clary proszę - patrzyła na kartke, jej oczy błyszczały.
Dodałam dedykacje i podałam jej notes wraz z długopisem - Proszę bardzo - zerknęłam na nią
- Jeju, bardzo Ci dziękuję - dziewczyna przytuliła mnie delikatnie i pobiegła w stronę swojej koleżanki.
Ucieszyłam się ,że ja mogłam kogoś uszczęśliwić. Podążyłam do domu.
Pociągnęłam za klamkę. Drzwi były otwarte. Oczywiście spodziewałam się tego, ale nie zdarza się to często. Zwykłam być sama w domu. Weszłam do środka i rozejrzałam się. Usłyszałam śmiech mojej mamy dochodzący z kuchni. Zdjęłam buty, ruszyłam do kuchni. Stanęłam w progu ,i oparłam się o futrynę.
- Cześć już jestem - spojrzałam na mamę, która przytulała się do swojej nowej miłości. A może by mnie tak przytulić choć raz?
- Dobrze ,że jesteś Vilu. To jest Martin. Mój nowy.. - Nie dałam dokończyć mamie - Tak ,jasne rozumiem. Miło mi. - uśmiechnęłam się sztucznie ,i podeszłam do blatu po sok
- Spotykamy się od dawna. I jest jedna sprawa ,o której musimy Tobie powiedzieć - zerknęłam na nich, oni patrzyli na siebie i uśmiechali się.
O co może chodzić? ~ Sad Angel
I to koniec rozdziału przepraszam nie jest zbyt długi ,ale dzisiaj jakoś nie miałam weny na pisanie. Zapraszam do czytania następnych rozdziałów.
poniedziałek, 27 lipca 2015
środa, 22 lipca 2015
~Prolog~
Szłam spokojnie ,wolnym krokiem. W oddali rozprzestrzeniał się dźwięk szpilek uderzających o chodnik. Tym razem nigdzie się nie spieszyłam. Dzień dla mnie był wolny od pracy. Myślałam: Może by tak się z nim spotkać?
Nie, jeśli nie dzwoni to pewnie nie ma czasu. Sprawdziłam telefon . Żadnych nowych wiadomości, nieodebranych połączeń..- Westchnęłam.
Podeszłam do ławki ,i usiadłam na niej.
Zerknęłam na budkę z lodami.
- Nie wolno mi ,muszę dbać o figurę - wyszeptałam. Spuściłam wzrok na chodnik. Przyjemny, chłodny wiatr rozwiał moje włosy. Ja wciąż patrzyłam w jedno miejsce na chodniku. Tak jakbym zasnęła z otwartymi oczami.
Pomyślałam chwilę. Jestem głodna. Złapałam za brzuch. Uniosłam wzrok. Budka z lodami. Wstałam z ławki, zarzuciłam torebeczkę na ramię, poszłam w stronę budki. Nie było kolejki ,mimo to długo zajęło mi kupowanie, ponieważ sprzedawca był zajęty rozmową przez telefon.
- Po proszę jedną gałke czekoladowych.- W końcu to moje ulubione.
Oburzony, przerwaniem rozmowy niechętnie podał mi loda, nie zawijając go nawet w serwetkę.
- 2 dolary. - powiedział oschle.
Pogrzebałam chwilę w torebeczce, szukając dwóch dolarów. Jest taka mała ,a mam tam taki wielki bałagan. Wyciągnęłam 2 dolary, położyłam na blacie.
Nie mówiłam dowidzenia, postanowiłam zachować się równie lekceważąco jak on. Odeszłam od budki, zaczęłam jeść loda. Uwielbiam czekoladowe - pomyślałam. Rozejrzałam się po parku. Zatrzymałam wzrok na dwóch gołębiach, jakby tulących się do siebie. Delikatnie szturchały się dziubkami. Uśmiechnęłam się. Nagle poczułam ,że ktoś łapię mnie w pasie, i całuje w policzek. Gwałtownie odwróciłam się, lód wypadł mi z ręki. To był on. Ogromnie się ucieszyłam. Uśmiechnął się, ale nie tak jak zawsze. To był sztuczny uśmiech.
- Mam Ci odkupić loda? - szeroko się uśmiechnął
- Nie trzeba, lepiej powiedz co się dzieje. - mówiłam zaniepokojona.
- To bardzo trudne myszko. - opuścił wzrok, złapał mnie za ręce.
- No mów, martwię się.
- Wyjeżdżam. Wyjeżdżam do innego kraju.. - patrzył na mnie, i mocno trzymał mnie za ręce - I prawdopodobnie już się nie zobaczymy. A wiesz, że związki na odległość nie wychodzą. - znowu opuścił wzrok.
Kula stanęła mi w gardle. Do oczu podchodziły łzy. Nie mogąc nic powiedzieć rzuciłam mu się na szyję, i mocno przytuliłam.
Tak bardzo bałam się, że go stracę.. Że w końcu go straciłam. ~ Sad Angel
Trochę beznadziejne, ale dopiero zaczynam :D Mam nadzieję, że później więcej się nauczę i będzie lepiej. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie. Jeśli wam się spodobało, to czytajcie kolejne rozdziały. Dobranoc.
Pomyślałam chwilę. Jestem głodna. Złapałam za brzuch. Uniosłam wzrok. Budka z lodami. Wstałam z ławki, zarzuciłam torebeczkę na ramię, poszłam w stronę budki. Nie było kolejki ,mimo to długo zajęło mi kupowanie, ponieważ sprzedawca był zajęty rozmową przez telefon.
- Po proszę jedną gałke czekoladowych.- W końcu to moje ulubione.
Oburzony, przerwaniem rozmowy niechętnie podał mi loda, nie zawijając go nawet w serwetkę.
- 2 dolary. - powiedział oschle.
Pogrzebałam chwilę w torebeczce, szukając dwóch dolarów. Jest taka mała ,a mam tam taki wielki bałagan. Wyciągnęłam 2 dolary, położyłam na blacie.
Nie mówiłam dowidzenia, postanowiłam zachować się równie lekceważąco jak on. Odeszłam od budki, zaczęłam jeść loda. Uwielbiam czekoladowe - pomyślałam. Rozejrzałam się po parku. Zatrzymałam wzrok na dwóch gołębiach, jakby tulących się do siebie. Delikatnie szturchały się dziubkami. Uśmiechnęłam się. Nagle poczułam ,że ktoś łapię mnie w pasie, i całuje w policzek. Gwałtownie odwróciłam się, lód wypadł mi z ręki. To był on. Ogromnie się ucieszyłam. Uśmiechnął się, ale nie tak jak zawsze. To był sztuczny uśmiech.
- Mam Ci odkupić loda? - szeroko się uśmiechnął
- Nie trzeba, lepiej powiedz co się dzieje. - mówiłam zaniepokojona.
- To bardzo trudne myszko. - opuścił wzrok, złapał mnie za ręce.
- No mów, martwię się.
- Wyjeżdżam. Wyjeżdżam do innego kraju.. - patrzył na mnie, i mocno trzymał mnie za ręce - I prawdopodobnie już się nie zobaczymy. A wiesz, że związki na odległość nie wychodzą. - znowu opuścił wzrok.
Kula stanęła mi w gardle. Do oczu podchodziły łzy. Nie mogąc nic powiedzieć rzuciłam mu się na szyję, i mocno przytuliłam.
Tak bardzo bałam się, że go stracę.. Że w końcu go straciłam. ~ Sad Angel
Trochę beznadziejne, ale dopiero zaczynam :D Mam nadzieję, że później więcej się nauczę i będzie lepiej. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie. Jeśli wam się spodobało, to czytajcie kolejne rozdziały. Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

