Nie, jeśli nie dzwoni to pewnie nie ma czasu. Sprawdziłam telefon . Żadnych nowych wiadomości, nieodebranych połączeń..- Westchnęłam.
Podeszłam do ławki ,i usiadłam na niej.
Zerknęłam na budkę z lodami.
- Nie wolno mi ,muszę dbać o figurę - wyszeptałam. Spuściłam wzrok na chodnik. Przyjemny, chłodny wiatr rozwiał moje włosy. Ja wciąż patrzyłam w jedno miejsce na chodniku. Tak jakbym zasnęła z otwartymi oczami.
Pomyślałam chwilę. Jestem głodna. Złapałam za brzuch. Uniosłam wzrok. Budka z lodami. Wstałam z ławki, zarzuciłam torebeczkę na ramię, poszłam w stronę budki. Nie było kolejki ,mimo to długo zajęło mi kupowanie, ponieważ sprzedawca był zajęty rozmową przez telefon.
- Po proszę jedną gałke czekoladowych.- W końcu to moje ulubione.
Oburzony, przerwaniem rozmowy niechętnie podał mi loda, nie zawijając go nawet w serwetkę.
- 2 dolary. - powiedział oschle.
Pogrzebałam chwilę w torebeczce, szukając dwóch dolarów. Jest taka mała ,a mam tam taki wielki bałagan. Wyciągnęłam 2 dolary, położyłam na blacie.
Nie mówiłam dowidzenia, postanowiłam zachować się równie lekceważąco jak on. Odeszłam od budki, zaczęłam jeść loda. Uwielbiam czekoladowe - pomyślałam. Rozejrzałam się po parku. Zatrzymałam wzrok na dwóch gołębiach, jakby tulących się do siebie. Delikatnie szturchały się dziubkami. Uśmiechnęłam się. Nagle poczułam ,że ktoś łapię mnie w pasie, i całuje w policzek. Gwałtownie odwróciłam się, lód wypadł mi z ręki. To był on. Ogromnie się ucieszyłam. Uśmiechnął się, ale nie tak jak zawsze. To był sztuczny uśmiech.
- Mam Ci odkupić loda? - szeroko się uśmiechnął
- Nie trzeba, lepiej powiedz co się dzieje. - mówiłam zaniepokojona.
- To bardzo trudne myszko. - opuścił wzrok, złapał mnie za ręce.
- No mów, martwię się.
- Wyjeżdżam. Wyjeżdżam do innego kraju.. - patrzył na mnie, i mocno trzymał mnie za ręce - I prawdopodobnie już się nie zobaczymy. A wiesz, że związki na odległość nie wychodzą. - znowu opuścił wzrok.
Kula stanęła mi w gardle. Do oczu podchodziły łzy. Nie mogąc nic powiedzieć rzuciłam mu się na szyję, i mocno przytuliłam.
Tak bardzo bałam się, że go stracę.. Że w końcu go straciłam. ~ Sad Angel
Trochę beznadziejne, ale dopiero zaczynam :D Mam nadzieję, że później więcej się nauczę i będzie lepiej. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie. Jeśli wam się spodobało, to czytajcie kolejne rozdziały. Dobranoc.
Pomyślałam chwilę. Jestem głodna. Złapałam za brzuch. Uniosłam wzrok. Budka z lodami. Wstałam z ławki, zarzuciłam torebeczkę na ramię, poszłam w stronę budki. Nie było kolejki ,mimo to długo zajęło mi kupowanie, ponieważ sprzedawca był zajęty rozmową przez telefon.
- Po proszę jedną gałke czekoladowych.- W końcu to moje ulubione.
Oburzony, przerwaniem rozmowy niechętnie podał mi loda, nie zawijając go nawet w serwetkę.
- 2 dolary. - powiedział oschle.
Pogrzebałam chwilę w torebeczce, szukając dwóch dolarów. Jest taka mała ,a mam tam taki wielki bałagan. Wyciągnęłam 2 dolary, położyłam na blacie.
Nie mówiłam dowidzenia, postanowiłam zachować się równie lekceważąco jak on. Odeszłam od budki, zaczęłam jeść loda. Uwielbiam czekoladowe - pomyślałam. Rozejrzałam się po parku. Zatrzymałam wzrok na dwóch gołębiach, jakby tulących się do siebie. Delikatnie szturchały się dziubkami. Uśmiechnęłam się. Nagle poczułam ,że ktoś łapię mnie w pasie, i całuje w policzek. Gwałtownie odwróciłam się, lód wypadł mi z ręki. To był on. Ogromnie się ucieszyłam. Uśmiechnął się, ale nie tak jak zawsze. To był sztuczny uśmiech.
- Mam Ci odkupić loda? - szeroko się uśmiechnął
- Nie trzeba, lepiej powiedz co się dzieje. - mówiłam zaniepokojona.
- To bardzo trudne myszko. - opuścił wzrok, złapał mnie za ręce.
- No mów, martwię się.
- Wyjeżdżam. Wyjeżdżam do innego kraju.. - patrzył na mnie, i mocno trzymał mnie za ręce - I prawdopodobnie już się nie zobaczymy. A wiesz, że związki na odległość nie wychodzą. - znowu opuścił wzrok.
Kula stanęła mi w gardle. Do oczu podchodziły łzy. Nie mogąc nic powiedzieć rzuciłam mu się na szyję, i mocno przytuliłam.
Tak bardzo bałam się, że go stracę.. Że w końcu go straciłam. ~ Sad Angel
Trochę beznadziejne, ale dopiero zaczynam :D Mam nadzieję, że później więcej się nauczę i będzie lepiej. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie. Jeśli wam się spodobało, to czytajcie kolejne rozdziały. Dobranoc.

Mój Wspaniały Kryształek!!! TRU LOW I! PROLOG IS THE BEST! TWOJA NAJS FANKA. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń~Niebo
O bożżż xD Boski ^^ Perfekt xD León ? LEÓN WYJEŻDŻA ? Ja chce szczęśliwa Leonette z 5 Verdasków xD Nie chce mi się pisać długiego komentarza ^^ Cudny prolog ^^
OdpowiedzUsuńAmcia xD
Rosee ;3